Strona główna > Charakterystyka witaminy C > Z kart historii witaminy C

Trudno znaleźć osobę, która nie byłaby zaznajomiona z licznymi walorami, jakie posiada witamina C. To właśnie ona pozwoliła nam na odkrycie, jak ważne dla ludzkiego zdrowia są witaminy, pozwoliła nam też odkryć, że niekiedy ich przyjmowanie może nawet uratować ludzkie życie.

Dziś budzi przede wszystkim skojarzenia ze sprawdzonym sposobem na leczenie przeziębienia i grypy, zwiększone dawki witaminy C mogą bowiem zagwarantować nasz szybszy powrót do pełni sił. Dlaczego jednak nie zawsze jest ona tak samo skuteczna? Czy wynika to z niewielkich dawek, czy też z istnienia określonych katalizatorów, których nieobecność sprawia, że staje się ona znacznie mniej wydajna?

Krótka historia witaminy C

Jeszcze zanim poznaliśmy jej budowę chemiczną i dowiedzieliśmy się, jak działa, witamina C była określana jako środek przeciwgnilcowy. Nic w tym dziwnego, skoro właśnie ta obiegowa nazwa była najpopularniejsza podczas prób opisywania szkorbutu, a właśnie witamina C była jednym z najskuteczniejszych sposobów walki z tą chorobą. Co ciekawe, metoda ta był znana już Wikingom, którzy uważali, że nie ma skuteczniejszego leku na szkorbut niż cebula. W średniowieczu choroba ta zbierała szczególnie krwawe żniwo, a jej ofiarami masowo padali krzyżowcy. Dawała o sobie znać także w początkach czasów nowożytnych, gdy stała się przekleństwem marynarzy.

Preparaty witaminowe

Gnilec zmniejszył liczbę załogi Vasco da Gamy o dwie trzecie podczas jego rejsu wokół Przylądka Dobrej Nadziei, a to świadczy najlepiej o tym, jak poważny stanowił on problem. Owszem, zabierane na statki zapasy odznaczały się wysoką kalorycznością, pewne niedociągnięcie związane było jednak z tym, że ich zawartość witaminy C mogła być określana jedynie jako znikoma. Gnilec prześladował zresztą ludzkość także w kolejnych stuleciach, a jego opisy pochodzą z niemal wszystkich frontów Wielkiej Wojny.

Szkorbut - objawy i leczenie

Objawy szkorbutu mogły zresztą przerazić nawet osoby o mocnych nerwach, chorym wypadały bowiem zęby, krwawiły dziąsła, a rany źle się goiły. Okazało się, że receptą na tę chorobę była limonka – niezbyt skomplikowany owoc. Niestety, minęło jeszcze wiele czasu zanim dowiedzieliśmy się, że składnikiem o kluczowym znaczeniu jest w jej przypadku właśnie witamina C.

Przełom dokonał się dopiero w roku 1928, a odkrywcą witaminy C był Szent-Gyorgy. Co ciekawe, nawet on nie zdawał sobie sprawy z tego, że miał do czynienia z witaminą C i musiały minąć kolejne lata zanim związek ten zyskał sobie dzisiejszą nazwę i doceniono jego znaczenie.